.

.

niedziela, 15 października 2017

Klasyki, które chce przeczytać - część pierwsza



Nie przeczytałam w życiu dużej liczby klasyków, ale chce to zmienić, ponieważ  uwielbiam je, a żeby się do tego zmotywować postanowiłam napisać ten post. Jest to na razie część pierwsza, bo gdy uda mi się przeczytać ponad połowę książek z tej listy, napiszę kolejny. 
Mam nadzieje, że nowa seria na blogu się Wam spodoba:) 

1. 451 stopni Fahrenheita Ray Bradbury

Okładka książki 451° Fahrenheita  

Futurystyczna wizja przyszłości, w której ludzkość wyzbywa się "wysokiej kultury", a strażacy zamiast gasić pożary, wzniecają je. Najchętniej palą książki. 

Nie wiem czy muszę coś tu dodawać, ponieważ opis jest dla mnie wystarczającym zachęceniem. Powiem tylko, że z tego co się orientowałam, jest to podobnież bardzo dobra i wstrząsająca  książka.

2. Buszujący w zbożu Jerome David Salinger

Okładka książki Buszujący w zbożu
Bohaterem 'Buszującego w zbożu' jest szesnastoletni uczeń, Holden Caulfield, który nie mogąc pogodzić się z otaczającą go głupotą, podłością, a przede wszystkim zakłamaniem, ucieka z college`u i przez kilka dni 'buszuje' po Nowym Jorku, nim wreszcie powróci do domu rodzinnego. Historia tych paru dni, którą opowiada swym barwnym językiem, jest na pierwszy rzut oka przede wszystkim zabawna, jednakże rychło spostrzegamy, że pod pozorami komizmu ważą się tutaj sprawy bynajmniej nie błahe...
źródło opisu: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,75,3766...(?) 
źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,75,3766...»


Jestem tą książką, zaintrygowana od dłuższego czasu. Czytałam bardzo rozbieżne opinie, różnych ludzi. Jestem naprawdę ciekawa, co jest w tej książce, że tylu ludzi ma do niej mieszane odczucia. 

3. Przeminęło z wiatrem Margaret Mitchell

Okładka książki Przeminęło z wiatrem
Rok 1861. Czas wojny secesyjnej - Ameryka przechodzi głębokie wewnętrzne przemiany, które na zawsze zmienią jej obraz. Świat Południa, wielkich plantacji, możnych panów i czarnoskórych niewolników odchodzi w zapomnienie, pochłaniany przez industrialną, nastawioną na przemysł rzeczywistość. Scarlett O`Hara, córka zamożnego plantatora bawełny z Georgii, ma zaledwie szesnaście lat, jednak jej duma, upór i energia wydają się nie znać granic. Kiedy jej ukochany Ashley Wilkes zaręcza się z inną kobietą, Melanią, dziewczyna na złość jemu i sobie wychodzi za mąż za jej brata. Jej małżeństwo nie trwa jednak długo, małżonek rychło umiera, zaś Scarlett sama musi dać sobie radę z przytłaczającą rzeczywistością...

źródło opisu: Wydawnictwo Albatros, 2015

źródło okładki: Wydawnictwo Albatros


Ameryka i wojna secesyjna, czyli trzy słowa przez, które chce przeczytać tę książkę.
Nie czytałam żadnych recenzji, ale na lubimyczytać, ma wysoką ocenę, więc raczej jest dobra.

4. Rok 1984 George Orwell 


Znalezione obrazy dla zapytania Rok 1984

Nie czytałam, jeszcze żadnej książki Orwella, i jest mi przez to głupio, ponieważ mam wrażenie, że każdy już coś czytał jego autorstwa.

5. Zaproszenie na egzekucje Vladimira Nabokova 


Znalezione obrazy dla zapytania Zaproszenie na egzekucje

Chcę przeczytać tę książkę, ponieważ Abigail Jailette - link
Obie mamy podobne gusta i jeszcze się nie zawiodłam na  polecanej przez nią książce.

6. "Bracia Karamazow" Fiodor Dostojewski 

Znalezione obrazy dla zapytania Bracia Karamazow

Jest to podobnież najlepsza książka Dostojewskiego i jak dla mnie jest to wystarczająca zachęta. 
Za tę książkę, zabiorę się najszybciej, ponieważ w przyszłym tygodniu mam urodziny i "Bracia Karamazow", przywędrują do mnie w tym ślicznym wydaniu:) 

7. "Dama kameliowa" Aleksander Dumas (syn) 

Znalezione obrazy dla zapytania Dama kameliowa

Małgorzata Gautier, paryska kurtyzana, ma licznych wielbicieli. Jej klientami są panowie z wyższych sfer. Pewnego dnia poznaje młodego i przystojnego Armanda Duvala. Oboje zakochują się w sobie. Jednak związek z kobietą lekkich obyczajów może zaszkodzić mężczyźnie w karierze. Małgorzata na prośbę ojca Duvala porzuca ukochanego, kłamiąc, że już go nie kocha. Życie jest okrutne dla młodej dziewczyny. Zapada ona na gruźlicę, a jej dni są policzone. Zrozpaczony Armand w dniu śmierci ukochanej dowiaduje się, co było przyczyną ich rozstania.
źródło opisu: http://ksiegarnia.bellona.pl
źródło okładki: http://ksiegarnia.bellona.pl/

Po tę książkę, chce sięgnąć tylko ze względu na to, że zaintrygował mnie opis. 

8. "Nowy wspaniały świat" Aldous Huxley

Okładka książki Nowy wspaniały świat


W roku 2541 (czyli w 632 roku nowej Ery Forda) obywatele Republiki świata powstają w rezultacie sztucznego zapłodnienia i klonowania. Od niemowlęcia poddawani są wszechstronnemu psychologicznemu i biologicznemu warunkowaniu – po to, by w wieku dojrzałym stać się cząstkami kastowej społeczności, złożonej z pozbawionych wyższych uczuć ludzkich automatów. Czy ten „wspaniały świat”, w którym dominuje seks, prymitywne rozrywki, narkotyk soma, jest tylko zrodzoną w wyobraźni pisarza fantasmagorią?

źródło opisu: www.muza.com.pl
źródło okładki: www.muza.com.pl

Często odnoszę, wrażenie, że ludzie nie wiedzą o istnieniu tej książki. Orwella jest pełno, o Huxley nikt nigdy nie wspomina. 
Gdy już ją przeczytam i mi się spodoba, będę o niej na pewno dużo pisać i na blogu, i na innych stronach poświęconych książkom. 

9. "Hobbit" John Ronald Reuel Tolkien

Okładka książki Hobbit, czyli tam i z powrotem

Osoby, które dłuższy czas śledzą mojego bloga, musiały już zauważyć, że uwielbiam fantastykę, a uwielbiając ją powinnam już dawno przeczytać, jakąś książkę Tolkiena.

10. "Dracula" Brama Stokera 

Znalezione obrazy dla zapytania dracula lubimy czytać


"Draculę"chce przeczytać już od roku, ale nie miałam wcześniej okazji, żeby  kupić sobie własny egzemplarz. Teraz "Dracula", przywędruje do mnie wraz z "Braćmi Karamazow". 

Na razie to tyle:) Napiszcie mi czy czytaliście, którąś z wymienionych przeze mnie książek oraz co o  niej sądzicie?  Jestem też bardzo ciekawa, co Wy chcecie w najbliższym czasie z klasyki literatury przeczytać? 





poniedziałek, 9 października 2017

5 powodów dla, których warto jest przeczytać serię "Percy Jackson i bogowie olimpijscy"

Znalezione obrazy dla zapytania percy jackson i bogowie olimpijscy"

Książki o Percym przeczytałam z dwa miesiące temu, ale dopiero teraz mogłam w spokoju napisać ten post. Zanim, jednak przejdę do powodów, muszę nadmienić, że jestem naprawdę mile zaskoczona tą serią. Spodziewałam się, czegoś gorszego, a otrzymałam najprawdziwszą wisienkę na torcie. Myślę, że nie jest nadużyciem stawiania książek Ricka Riordana na równi z "Harrym Potterem" i "Igrzyskami śmierci". 

1. Mitologia

Za każdym razem, kiedy na lekcjach omawialiśmy cokolwiek związanego z grecką mitologią, usypiałam z nudów. No, bo wiecie mity, wydawały się nużące, a  zapamiętywanie bogów zawsze sprawiało  mi drobne problemy, ale nie przejmowałam się tym zbytnio, bo i tak po teście wylatywali mi z głowy. Trwałabym w takim marazmie do dziś, gdyby nie Percy, dzięki któremu wreszcie zrozumiałam, że mity greckie wcale nie są nudne, a kultura grecka skrywa wiele interesujących ciekawostek.
Nie wspominając już o tym, że wreszcie pamiętam, który grecki bóg jest od czego. Ta wiedza, jeśli jeszcze mi nie wywietrzała to już, raczej się jej nie pozbędę:) 


"(...) Zeus i Posejdon się pokłócili. Jak zwykle poszło o to samo: "Matka Rea kochała cię bardziej", "Katastrofy powietrzne są lepsze od morskich" itd." 

2. Bohaterowie 

Percy, Annabeth, Grover, Dionizos, Chejron no i oczywiście Posejdon  oraz Nico, i jeszcze Hades i wiele wiele innych. Każda z tych postaci jest niezwykła i oryginalna. Oczarowują humorem, inteligencją albo wewnętrznym szaleństwem...
No jak ich nie lubić?



"[O Groverze] Chodził dziwacznie, jakby każdy krok był dla niego bolesny, ale to były tylko pozory. Trzeba było go widzieć , jak biegł, kiedy w stołówce podawali tortille"


3. Humor 

Żarty są w tej serii pierwszorzędne. Nie raz śmiałam się do rozpuku. 

Ostrzegam podczas czytania często będziecie doświadczać wrażenie, że się dusicie. 


"- U Tysona wszystko w porządku? - zapytałem. 

To pytanie chyba go zaskoczyło. 
- Tak, w porządku. Radzi sobie znacznie lepiej, niż się spodziewałem. Chociaż "Masło orzechowe!" to dość dziwny okrzyk wojenny." 

4. Kreacja  świata 

To mi się w tej serii podoba najbardziej. Oryginalna i trochę absurdalna wizja świata, w jakim żyją, bohaterowie sprawił, że nie mogłam się oderwać od czytania. Nie chciałam opuszczać Stanów Zjednoczonych, gdzie na ulicy możesz spotkać Aresa z nożem, gdzie podczas zwykłej wycieczki może zaatakować Cię jakiś potwór, gdzie na 600 piętrze Empire State Building mieści się Olimp. 


"-Ostrzegałam cię, córko. Ten drań Hades to nic dobrego. Mogłaś wyjść za boga lekarzy, albo boga prawników, ale nieee. Ty musiałaś zjeść ten granat." 

5. Akcja 

Niemożliwe jest to, ile działo się podczas tych 5 tomów. W każdej części bohaterowie ciągle się przemieszczali, walczyli z potworami, ryzykowali życiem, przeżywali osobiste rozterki i straty, ale przy tym wszystkim zacieśniali przyjaźnie i więzi z rodzicami. 

Gwarantuje wam, że nie będziecie się nudzić:) 


"Najniebezpieczniejszymi wadami są te, które w umiarze są dobrem." 

piątek, 6 października 2017

Back to school book tag


Hej kochani!

Jest już październik, a ja dopiero teraz zabieram się za ten tag. Back to school book tag polega na wybraniu 10 książek z naszej biblioteczki i  wypisaniu ich tytułów na karteczkach. Losujemy jeden tytuł, otwieramy książkę na przypadkowej stronie i szukamy pierwszej lepszej rzeczy. 

Za nominację dziękuje Oli z bloga Nieuleczalny książkoholizm.

Zaczynamy! 

1. Kolega z dormiturium - pierwsze imię, które przeczytasz.

Współczuje mu:( Mieszkanie ze mną w jednym pokoju to koszmar... 
Mój współlokator pochodzi z... "Ostatniego życzenia" Andrzeja Sapkowskiego... 
Nie wiem, czy mam się bać, czy cieszyć? 
Tym nieszczęśliwcem jest Eist. Gość wypowiedział może z 7 zdań i chyba mam powody do zmartwienia. 

2. Kolega z ławki - pierwsza osoba, która wykonuje jakąś czynność na danej stronie.

Postać losuje z książki... Illuminae. Może być ciekawie:) 
Tą postacią jest Kady. Świetnie! Można powiedzieć, że jest uzdolniona z przedmiotów ścisłych, z których ja jestem kompletnie poniżej jakieśkolwiek krytyki. 

3. Zajęcia dodatkowe z... - czas zapisać się na jakieś kółko! Znajdź na stronie coś (czynność, hobby, zwierzę) o czym wiedzę zgłębisz w tym roku szkolnym!

Na moje nowe kółko zainteresowań trafię w książce... "Pieśń jutra". Tak, tak, tak i jeszcze raz tak:) 
Tym zajęciem będzie zdobywanie wiedzy na temat Tarczy czuciowej. Szczerze mówiąc, liczyłam na ćwiczenia, które mają udoskonalać dar jasnowidzenia, ale w ostateczności może być. Nie można mieć przecież w życiu wszystkiego;) 


4. Plecak na pierwszy dzień szkoły - co spakujesz do swojej torby? Pierwszą rzecz, której nazwę przeczytasz na danej stronie!

Tą rzecz wylosuje z książki... "Królewska klatka", którą już wieki temu powinnam zrecenzować...
Ten przedmiot to porcelana! Cud będzie, jeśli doniosę ją w całości:) 


5. Nauczyciel idealny - pierwsze imię, jakie znajdziesz na danej stronie.

Mojego idealnego nauczyciela będę szukać w książce pod tytułem... "Wiatrodziej" 
Wymarzonym nauczycielem jest Aeduan.



6. Barwy szkoły - znajdź na danej stronie kolor, w którym będzie Twój mundurek

Kolor mojego mundurku będę losować z książki... "Wybacz mi Leonardzie". 
Mundurek będzie koloru zielonego. Jestem usatysfakcjonowana. Bardzo lubię ten kolor. 


7. Zwierzątko domowe - pierwsze zwierzę, na którego nazwę natrafisz w książce

Mojego pupila będę losować z książki... "Dziewczyna z dzielnicy cudów". Może być ciężko!
Moim pupilem zostaje modliszka. Jeśli ktoś z was, wie, jak powinno, się opiekować modliszką... Będę wdzięczna za wszelkie rady. 

8. Klasowy prymus - pierwsze imię, które znajduje się na tej stronie.

Do tej kategorii wylosowałam książkę... "Silver. Pierwsza księga snów". 
Prymusem zostaje Jasper. Jest mi to kompletnie obojętne:D

9. Przewodniczący klasy - pierwsze imię, które przeczytasz.

Przewodniczącym zostanie bohater z książki... "Porwana pieśniarka". 
Tym bohaterem jest Tristan...

 no nope do not want dislike danny devito GIF


10. Szafka w szkole - czas się przyznać - czego zapomniałeś wziąć do domu przed wakacjach? Pierwsza rzecz, jaką znajdziesz na tej stronie!

Tą  rzeczą jest przedmiot z... "Cień i kość" Leigh Bardugo. 
Zapominałam wziąć przybornika. 
Prawdę mówiąc z spodziewałam się czegoś ciekawszego. 

Napiszcie mi, czy czytaliście, którąś z wymienionych tu książek i co o nich sądzicie oraz co sądzicie  o nowej roli krwiodzieja? 

wtorek, 26 września 2017

Luźne pogadanki o: Dobra książka nie męczy



Piszę ten post natchniona pewnym komentarzem, pod jednym z artykułów dotyczących lektur szkolnym.
O tym, jaka jest lista lektur, wszyscy wiedzą...
Wracając, jednak do tego komentarza. Pewien użytkownik z młodego pokolenia napisał, że nie rozumie, dlaczego na lektury nie daje się fajnych książek np. "Igrzysk śmierci", które dla niego są genialną książką. Sama mam do Igrzysk  neutralne podejście, "W pierścieniu ognia" było świetne, a "Kosogłos" to kompletny niewypał.
Nie chodzi mi jednak o komentarz mojego rówieśnika, a raczej odpowiedzieć, którą dostał.
Użytkownik, który najwidoczniej ma więcej lat, napisał mu, że mało wie, skoro dla niego powieść pani Collins jest świetną książką, oraz to, że taką papkę może czytać po "wymęczającej, dobrej" książce.
Nie mogłam zostawić tego bez komentarza, ponieważ drodzy czytelnicy, drogi panie komentujący dobra książka nie męczy! Dobra książka jest jednocześnie rozrywką i strawą dla duszy, nektarem dającym wieczną młodość umysłowi. (Niezły ze mnie Słowacki, prawda?:))

Znalezione obrazy dla zapytania książki demotywatory

Nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo denerwuje mnie taki sposób myślenia. Od samego początku naszej edukacji jesteśmy zarzucani "dawną" literaturą. W podstawówce "Pinokio", "Ania z Zielonego Wzgórza", "W pustyni i w puszczy", a w gimnazjum rozpoczyna się już najprawdziwszy terror. Jak nie "Krzyżacy" to "Balladyna", człowieka powoli zaczyna trafiać szlag, ale co tam masz czytać to, a nie te "głupoty". Potem wielkie zdziwienie i narzekanie, że w tym kraju ponad 60 procent ludzi nie przeczytało w ciągu roku ani jednej książki.
Nie neguje oczywiście wartości tych dzieł, ale tu też zwrócę uwagę na jeden komentarz, z którym się spotkałam. Polonista napisał, że lektury muszą być, jakie są, ponieważ żaden 14 latek nie sięgnie po "Dziady". No tak, bo Mickiewicz pisał "Dziady" z myślą o 14 latkach. W sumie jestem ciekawa co sam autor powiedziałby na ten temat
Nie wiem jak wy, ale mi się wydaje, że nie byłby uszczęśliwiony obecnym stanem rzeczy.

O lekturach na razie dość! W październiku ukażę się na ten temat oddzielny post. 

Znalezione obrazy dla zapytania lektury memy

Warto jest czytać klasykę literatury, ale zmuszanie do jej czytania nie ma najmniejszego sensu. Tylko wtedy, gdy sięgniemy po daną książkę z własnej woli, nie będą wisieć nad nami terminy i te wszystkie pierdoły, które musisz wiedzieć, żeby zdać test, to wtedy możesz czerpać przyjemnością z obcowania z najświatlejszymi umysłami miniowych wieków oraz móc samemu dotrzeć do drugiego dna tej powieści i zrozumieć, o co w niej chodziło. Bez żadnego popędzania i narzucania przez kogoś interpretacji.

Wracając do sedna: Dobra książka nie męczy. Czytając "Mistrza i Małgorzatę" nie męczyłam się, chłonęłam każde słowo. Czytając "Ogniem i mieczem" nie męczyłam się, byłam ciekawa, co będzie działo się dalej. Tak samo miałam przy "Wielkim Gatsbym", "Opowieści Wigilijnej" czy "Ojcu chrzestnym", ponieważ dobre książki nie męczą. Jedynie ze względu na przestarzały język nie czytałam tych utworów tak szybko, jak książki współczesne.

Dobre książki to nie tylko klasyka, jest wiele dobrych współczesnych książek jak np. Seria Wiedźmin, Pieśń Lodu i Ognia, seria "Czas żniw", trylogia "Metro" czy książki Neila Gaimana.

Czytanie ma zawsze sprawiać przyjemność, a nie męczyć, bo jeśli męczy, to są tego tylko dwa wyjaśnienia. 
Po pierwsze albo sięgnęłam po tę książkę za wcześnie, albo drugie, że to żadna literatura.

sobota, 23 września 2017

Filmowa sobota: Król Artur: Legenda miecza

Znalezione obrazy dla zapytania Król Artur: Legenda miecza


Wyreżyserowany przez Guy Ritchie nowy Król Artur, który jest bardzo krytykowany na zachodzie, w Polsce został przyjęty w ciepły sposób. Zaciekawiona tą rozbieżnością, postanowiłam obejrzeć Legendę miecza, żeby móc wyrobić sobie zdanie. Po jego obejrzeniu mogę powiedzieć, że  najlepszym słowem opisującym ten film jest "specyficzność", bo chyba nie ma drugiego filmu, który został nagrany w takim formacie. 

Znalezione obrazy dla zapytania Król Artur: Legenda miecza

Fabuły przybliżać chyba nie muszę, ponieważ w każdy mniej więcej orientuje się w historii Króla Artura oraz rycerzy okrągłego stołu.

Rzeczą, która powoduje wspomnianą przeze mnie wyżej specyficzność, jest format, w którym został nagrany cały film, ponieważ nie przypomina on typowego filmu, a raczej teledysk. 
Na początku mamy pod rząd serię krótkich ucięć, które pokazują nam okres dorastania Artura oraz wydarzenia, w który w jakiś sposób wpłynęły na to, jak ukształtowała się jego osobowość. Później już tych mini teledysków jest mniej, ale nadal film jest utrzymany w takiej konwencji. Z jednej strony jest to ciekawe i nawet przyjemnie się coś takiego ogląda, ale w paru momentach produkcja robiła się przez to chaotyczna. Zdarzało mi się nie do gonić wizji reżysera, która pędzi jak struś pędziwiatr. Ten pęd jest największą wadą tego filmu, bo poza tym mam tylko trzy małe zastrzeżenia.

Jednym z tych mankamentów jest wątek Mag i Artura, który został  w taki oczywisty sposób zaczęty na początku filmu, i został porzucony też na początku. 
Ciekawi mnie, po jaką cholerę reżyser w ogóle go wprowadził.

W paru momentach Król Artur mi się nużył. Niektóre sceny były tam w walone na siłę, bez żadnego pomysłu. 


Króla Artura muszę pochwalić za humor, którego jest tu całkiem sporo, ale mam pewien problem z tym, że bohaterowie poboczni zostali wykreowani  tylko na podstawie wypowiedzianego przez w nich w  jakiejś sytuacji żartu. Na tym żarcie kończy się osobowość większości występujących tu postaci. Z tego schematu wybija się tylko Artur, Vortigern i Mag.

Muszę wam powiedzieć, że o ile obsada głównych postaci pomijając wybór aktora grającego Bedivere, który przez cały film zachowywał się, jakby połknął kij, jest świetna, to aktorzy grający poboczne postacie nie zapisali mi się w pamięci. 

Charlie Hunnam, który wygląda jak połączenie Travisa Fimmela i Toma Hardy'ego jest w strzałem w dziesiątek. Charlie świetnie sobie poradził z zagraniem charyzmatycznego Artura. On i Jude law, który też okazał się w strzałem w dziesiątkę, pod względem aktorskim skradli cały film.
Z reszty obsady pochwała należy się też Astrid Bergès-Frisbey, której postać zapada w pamięć. 

Jednak najlepszą rzeczą w tym filmie jest soundtrack, który jest genialny i nawet jeśli nie macie zamiaru oglądać tego filmu to z soundtrackiem radzę się wam zapoznać. 

Podsumowując Król Artur: Legenda miecza jest dobrym filmem rozrywkowym, który polecam, ale radzę przed seansem przygotować się na specyficzny format i nie do końca rozwinięte wątki. 

Ocena: 7/10


piątek, 1 września 2017

"Wiatrodziej"



Autor: Susan Dennard 

Liczba stron: 400

Liczba rozdziałów: 41 


Cytat: Zawsze znajdowali się ludzie, którym się wydawało, że wiedzą lepiej niż ci, którzy zaszli tu przed nimi.

Ocena: 9,75/10



Fabuła: Życie Merika nie jest łatwe. Niedawno stracił najlepszego przyjaciela, a do tego właśnie spłonął jego okręt. Za wszystkim stoi jego siostra, Vivia, która za wszelką cenę chce się pozbyć młodego księcia i zasiąść na tronie. Czy wiatrodziej wyjdzie z tego starcia cało? Czaroziemie opanowuje wojna. Nubreveni pokładają nadzieję w tajemniczej postaci – Furii, ale Vivia nie ma zamiaru w nią uwierzyć. Safi i Iseult, więziosiostry, wpadły w nie lepsze kłopoty. Przyjaciółki znowu zostały rozdzielone i nie wiadomo, czy kiedykolwiek się jeszcze spotkają. Safi towarzyszy cesarzowej, a piekielni bardowie depczą im po piętach. Każdy chce mieć potężną prawdodziejkę po swojej stronie. Jej moc może zdecydować o powodzeniu w politycznych rozgrywkach. Iseult po raz kolejny musi się zmierzyć z krwiodziejem. A może powinna mu zaufać?

Jeśli ktoś czytał moją recenzję "Prawdodziejki"  wie, że byłam (i nadal jestem) nią zachwycona. Lektura "Wiatrodzieja" utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że Susan Dennad jest moją nową ulubioną pisarką. 

Jeśli wydawało się wam, że pierwsza część była pełna akcji, to jesteście  w błędzie. W "Wiatrodzieju" nie ma chwili na wytchnienie. Jesteśmy przerzucani między Iseult, Safi, Merika czy Aeduana, którzy co rusz przeżywają nowe przygody, albo dowiadują się naprawdę ciekawych rzeczy. Akcja pędzi na łeb na szyję, co jest jednocześnie atutem i wadą, ale tylko taką małą, ponieważ z dwa razy zdarzyło mi się nie nadgonić za akcją. Mi w sumie bardzo to nie przeszkadza, ale ktoś może mieć z tym większy problem. 

Bardzo podoba mi się, sposób przedstawianie magii w tej książce. Mimo że nie jest ono jakoś wybitnie odkrywcze to i tak uważam, że Susan Dennard zdecydowanie dobrze sobie poradziła z tym zagadnieniem. Poza tym mam takie odczucia, że właśnie ten system magii idealnie komponuje się z uniwersum Czaroziemie.

"Prawdodziejka" i "Wiatrodziej" są bardzo oryginalnymi książkami. I pod względem akcji, świata, ale też pod względem  kreacji bohaterów, ponieważ w większości młodzieżówek powtarzają się te same schematy. 

"Wiatrodziej" jest niezwykle pasjonującą powieścią. Już od pierwszych stron nie można się od niej oderwać. Jest to z jednej strony świetna rozrywka, a z drugiej książka, przy której trzeba się skupić i zastanowić.

Wielokrotnie wspominałam, że uwielbiam powieści wielowątkowe. Druga serii Czaroziemie pod tym względem wyśmienicie spełnia moje oczekiwania. Chmara interesujących wątków, z których składa się ta książką, stwarzają niesamowite wrażenie podczas czytania. 

Jak już jesteśmy przy wątkach, muszę nadmienić, że nadzwyczajnie podoba mi się, sposób, w jaki autorka poprowadziła wątek polityczny, który stanowi trzon całej serii. 

Spodobał mi się też maniera, jaką Susan Dennard kieruje wątkami pobocznymi. Autorka wie, w jakich ilościach dany wątek nam pokazać, żebyśmy  się nie zanudzili. 

Bardzo cenię sobie klimat, jaki Susan wypracowała w tych dwóch tomach. Jest on specyficzny i niezwykle urokliwy. Idealnie wpasowuje się w to uniwersum. 

2/2



Postacie: Safi nadal  lubię. Jest twardą, bezkompromisową osobą, która wie, czego chce, nie użala się nad sobą tylko działa. Dla swoich najbliższych jest gotowa wiele poświęcić w tym i siebie. 

Iseult nadal jest moją ulubienicą. Ta postać jest mi bliska, ponieważ Iseult jest w pewnym stopniu do mnie podobna. Ja ją po prostu rozumieć, przez co jej najchętniej kibicuje. 

Aeduan też pozostał moim ulubieńcem. Lubię go za to, że z jednej strony ma twardą i zimną osobowość, ale w pewnych sytuacjach okazuje ludzkie uczucia i odruchy. 

W pierwszej części nie przepadałam zbytnio za Merikiem naszym tytułowym Wiatrodziejem, ale w drugim tomie zapałałam do niego sympatią. Jest to zasługa tego, że dopiero teraz zupełnie poznajemy jego charakter i przeszłość. 

Z nowych bohaterów polubiłam Vivie, czyli bardzo charakterną osóbkę oraz trójkę piekielnych bardów, którzy według mnie jeszcze sporo namieszają w kolejnych częściach. 

2/2 

Styl pisania: "Wiatrodziej" jest o wiele lepszy od "Prawdodziejki" pod względem stylistycznym. Język, jakim jest napisana ta część, nie jest tak ciężki, jaki był przy pierwszej części, przez przyjemniej mi się czytało. 

2/2 

Oprawa wizualna: Ta okładka podoba mi się bardziej niż okładka "Prawdodziejki". Bardziej podoba mi się też wybór kolorów, ponieważ "Wiatrodziej" jest utrzymany w takiej jesiennej tonacji, no a ja jesień kocham. 

2/2 



Podsumowanie: Nie mogę powiedzieć, że "Wiatrodziej" jest lepszy od "Prawdodziejki", ponieważ mam chyba taki delikatny syndrom drugiego tomu, co nie zmienia faktu, że uwielbiam tę serię i gorąco ją wam polecam:) 

1,75/2 

środa, 30 sierpnia 2017

"Osobliwy dom pani Peregrine"



Autor: Ransom Riggs

Liczba stron: 398

Liczba rozdziałów: 11 

Cytat: "Kurczowo czepiamy się naszych fantazji, dopóki cena wiary nie okaże się zbyt wysoka."

Ocena: 8/10

Fabuła:  Życie Jacoba nie zapowiadało się ekscytująco. Pogodził się z myślą, że nigdy nie zostanie odkrywcą i nigdy nie będzie miał wielu przyjaciół. Ważne miejsce w jego życiu zajmował dziadek. To on najbardziej mu imponował i to on opowiadał mu najlepsze historie na dobranoc o pogodnym sierocińcu na walijskiej wysepce, ukrytym przed złem, wojną i potworami… Aż pewnego dnia dziadek Portman umarł w niejasnych okolicznościach. I wtedy wszystko się zaczęło…


Już od pierwszych  stron Ransom Riggs wykreował bardzo specyficzny i niepokojący nastrój, który kroczy przy poznającym historię Jacoba czytelniku. 
Ów nastrój mogę porównać do tego panującego w serialu Stranger things, z tą małą różnicą, że w "Osobliwym domu pani Peregrine" jest on bardziej wyrazisty i mroczny. 
Właśnie ta nietuzinkowa tonacja jest najmocniejszym atutem tej książki. 

Nie mogę nie wspomnieć o naprawdę kapitalnym pomyśle jaki miał autor. Mimo że z wykonaniem poszło mu trochę gorzej, Ransomowi i tak należą się brawa za naprawdę oryginalny pomysł oraz za wprowadzeniu powiewu świeżości na rynku młodzieżówek. 

"Osobliwy dom pani Peregrine" nie jest powieść wielowątkową, ale te pojedyncze motywy były naprawdę bardzo interesująco przedstawione. Bardzo ciekawi mnie jak dalej rozwiną się co poszczególne z nich. 

Ransom Riggs poza świetnie wykreowanym klimatem wyśmienicie budował napięcie podczas perypetii naszego głównego bohatera. 

"Osobliwy dom pani Peregrine" jest bardzo frapującą powieścią, którą czyta się szybko i długo pozostaje  w  naszej pamięci. 

Dużą zaletą tej książki jest humor, którego może nie jest dużo, ale akurat mnie żarty, które się pojawiały zapadły w pamięć. 

"-Poczekaj tutaj.
-Wypchaj się. Bo co ?
-Bo masz prawie dwa metry wzrostu i zielone włosy. Mój dziadek cie nie zna, a zbiera broń." 


Moim jedynym zarzutem wobec fabuły jest to, że utrzymywała ona całkiem wysoki poziom przez pierwszą połowę, a w drugiej połowu zamiast klimatycznego thrillera mamy przeciętną przygodówkę z dość ciekawym zakończeniem. 
Po skończeniu lektury poczułam niedosyt, liczyłam na końcu na coś więcej. 

1,5/2 



Postacie: Polubiłam Jacoba. Autor ciekawie go wykreował, ale nie jest on bohaterem, który jakoś wybitnie wżyna się w pamięć, a szkoda! Ta postać miała potencjał, ale pan Riggs trochę go sknocił. 

Co do sporego grona reszty bohaterów, nie mogę za bardzo coś powiedzieć, ponieważ byli oni tak naprawdę bohaterami epizodycznymi i nie zdążyłam poznać dokładnie ich charakteru, przez co nie mogę powiedzieć, że któregoś polubiłam, a innego znienawidziłam. 

1,5/2

Styl pisania: Ransom Riggs pisze prostym językiem i tak jak już wyżej wspomniałam potrafiła wykreować bardzo mroczny klimat i świetnie zbudować napięcie. 

1,5/2 

Oprawa wizualna: Moje zdjęcia tego nie oddają, ale  "Osobliwy dom pani Peegrine" został naprawdę cudownie wydany, a zdjęcia znajdujące się w środku są niesamowite. 






2/2

Podsumowanie:  "Osobliwy dom pani Peregrine" jest bardzo dobrą książką od, której nie mogłam się oderwać. Ma sporo zalet i trochę wad, ale jest powieścią pasjonującą, przy której można naprawdę  dobrze się bawić. 

Gorąco polecam:)

1,5/2