.

.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Zdobycze biblioteczne

Hej!

Dzisiaj przychodzę do was z zupełnie nowym cyklem postów na moim blogu, a są to jak już wiecie po tytule "Zdobycze biblioteczne". 

Jak to przystało na prawdziwego książkoholika, wakacje rozpoczęłam od odwiedzenia biblioteki. Niestety wypożyczyłam tylko cztery książki, ponieważ mam w domu sporo nieprzeczytanych powieści. 
Książki, które wypożyczyłam to: 


1.  "Życie Pi" Yanna Martela


Kto widział mój poprzedni post, wie, że przypisałam   "Życie Pi" do jednego z wyzwań, tegorocznego Bookathonu. Chodzi mi o pierwszą kategorię, czyli książkę, w której ważną rolę odgrywają zwierzęta. 
Poza tym od dawna chciałam przeczytać tę książkę, ponieważ mimo upływu lat od jej wydania oraz także od ekranizacji, szum koło niej nie cichnie, co jest chyba najlepszym wyznacznikiem, jakości danej książki.  
 
2. "Bezsenność w Tokio" Marcina Bruczkowskiego 


Na tę książkę, czaiłam się już od długiego czasu...
I gdy wreszcie zobaczyłam ją na półce w bibliotece, nie mogłam się oprzeć. 

"Bezsenność w Tokio" jest jakby pamiętnik autora, w którym opisuje on spędzone przez siebie 10 lat w Japonii. Jest to podobnież pełna humoru lektura, pełna ciekawych anegdot oraz rad dla osób, które postanawiają odwiedzić Kraj Kwitnącej Wiśni. 

Możecie w najbliższym czasie spodziewać się recenzji:) 

3. "Behawiorysta" Remigiusza Mroza

 

Jest to moje drugie spotkanie z Remigiuszem Mrozem. Pierwsze była udane i mam nadzieję, że i tym razem się nie zawiodę.   

4. "Dziewczyna z pociągu" Paul Hawkins 


Zaczęłam już czytać powieść pani Hawkins. Przeczytałam z 30 stron, na razie zapowiada się ciekawie, ale patrząc po liczbie negatywnych opinii, nie nastrajam się pozytywnie. 


Mam nadzieję, że post się wam podobał. Tego rodzaju wpisów będzie więcej, ponieważ ja głównie czytam książki z biblioteki. A tak poza tym, co sądzicie o powyższych książkach?  

piątek, 23 czerwca 2017

TBR Bookathon 2017


Hej!

3 lipca zaczyna się nowa edycja Bookathonu. Nigdy wcześniej nie brałam udziału w tym maratonie, przez co jeszcze bardziej nie mogę się go doczekać:)

Dzisiaj przyszłam do was z moim TBR na to wyzwanie:



1. Książką, którą mam zamiar przeczytać w związku z pierwszym zadaniem jest "Życie Pi" Yanna Martela. Mamy tygrysa, która jak mi wiadomo, jest jednym z dwóch głównych bohaterów.

2. Myślę, że pod to wyzwanie mogę podciągnąć "Kosogłos" Suzanne Collins. Cała trylogia leży już długi czas na mojej półce, wypadałoby w końcu ją przeczytać.

3. Nie wiem jak jest z wami (Dajcie znać), ale gdy tylko słyszę "Zła książka" od razu mam przed oczami Pawła Opydo, który komentuje jakiś fragment z "50 twarzy Greya". Postanowiłam w ramach maratonu skończyć tę książkę. Zaczęłam ją czytać parę miesięcy temu. Przeczytałam 50 stron i do niej nie wróciłam, ale może teraz uda mi się przeczytać całość. Tak, wiem jestem masochistką!

4.Mój kuzyn, który nie czyta żadnych książek, przeczytał "Charles Bukowski. W ramionach szalonego życia". No więc, i ja muszę się z nią zapoznać, a z tego, co wiem jest to lektura, od której nie da się oderwać.

5. Na "Lolitę" Vladimira Nabokova czaiłam się już jakiś czas, ale do jej przeczytania ostatecznie zachęcił mnie post w jednej z książkowych grup na facebooku, gdzie ktoś pytał się o opinie na temat powyższej powieści. Często przewijała się opinia że, ktoś jej nie doczytał, ponieważ była dla niego zbyt obrzydliwa. I właśnie to mnie zachęciło, ponieważ chce się przekonać czy ona naprawdę jest taka, czy może po prostu większość czytelników wyolbrzymia.

6. Wątpię, że powieść "Ponad wszystko" mi się spodoba (obyczajówka), ale zawsze warto spróbować.

7. Po z sumowaniu wychodzi 2318 stron. Będzie ogromnym cudem, jeśli to wszystko przeczytam.



A wy wybierzecie udział w Bookathonie? Jeśli tak to, co czytacie?



sobota, 17 czerwca 2017

Top10: Ulubionych Damskich postaci

Ten post miał się pojawić już wieki temu... Ale cóż poradzić szkoła rządzi się swoimi prawami, zwłaszcza pod koniec roku. 

Bohaterki w tym zestawieniu są umieszczane losowo. Nie ma znaczenia, że ta dziewczyna je na tym miejscu, a ta na tym. Wszystkie uwielbiam jednakowo. 

Nie przedłużając: 

1. Iseult z serii "Czaroziemie" 

 Iseult by TheLoveSong 

Autor: TheLoveSong 
Dzisiaj skończyłam czytać "Wiatrodzieja", co utwierdziło mnie w przekonaniu, że Susan Dennard  jest nowym, pisarskim  objawieniem, której twórczość będę zagorzale  śledzić. 

Wracając do samej Iseult, muszę nadmienić, że jest to postać naprawdę realistyczna, która da się lubić. 
Polubiłam ją za upór w dążeniu do obrony swojej więziosiostry, za dobroć, która z niej wypływa oraz za wiele innych rzeczy...

2. Daenerys Targaryen 

Znalezione obrazy dla zapytania Daenerys Targaryen

Wiem, że wiele osób jej nie lubi (Z niewiadomych dla mnie przyczyn), ale Daenerys jest jedną z najbardziej twardych literackich postaci, która jednocześnie posiada sporo uroku. Według mnie Żelazny tron powinien przypaść jej. 

3.  Celaena Sardothien z cyklu "Szklany tron" 

Znalezione obrazy dla zapytania celaena sardothien fanart

Mimo całego jej egoizmu i zarozumialstwa, lubią ją, ponieważ jest to naprawdę silna postać, która za przyjaciółmi skoczyłby w ogień, a wrogów w ten ogień rzuciła. 

4. Nikita z "Dziewczyny z dzielnicy cudów" 

 Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna z dzielnicy cudów 

Trudno jest mi coś napisać na temat Nikity nie spoilerując, więc się wstrzymam z pisaniem. Jedynie powiem, że po tę książkę warto sięgnać. 

5. Sasza Załuska z cyklu "Cztery żywioły Saszy Załuskiej
Znalezione obrazy dla zapytania cztery żywioły saszy załuskiej

  
Sasza jest kobietą, której nie da się złamać! 

6. Penryn z trylogii "Opowieści Penryn  o końcu świata" 

Znalezione obrazy dla zapytania angelfall 

 Kolejna dziewczyna o niezachwianej woli, niezwykle realistyczna, o ujmującym charakterze. 

7. Hermiona Granger z Harrego Pottera 

Znalezione obrazy dla zapytania Hermiona Granger

Nie muszę tu chyba nic dodawać. 

8. Wiktoria Biankowska z trylogii pod tym samym tytułem. 
Znalezione obrazy dla zapytania trylogia wiktoria biankowska


9. Suze z serii "Pośredniczka" 

Znalezione obrazy dla zapytania Suze Meg Cabot fanart 


Suze wraz z Jessem będą zawsze mieli specjalne miejsce w moim sercu:) 

10. Nika z cyklu Felix, Net i Nika
  Znalezione obrazy dla zapytania nika mickiewicz

 :D

A jakie są wasze ulubione literackie damskie postacie?  

piątek, 9 czerwca 2017

5 powodów, przez które nie lubię "Promyczka" Kim Holden (Drobne spoilery)

Znalezione obrazy dla zapytania I' dont like 


Hej! 

Kiedy jakiś rok temu, booktube i książkowa blogosfera przeżywała szał na "Promyczek", ja nie miałam najmniejszego zamiaru czytania tej pozycji. Jednak, gdy niedawno zobaczyłam tą powieść w bibliotece, uznałam, że spróbuje zapoznać się z tą naprawdę wysoko ocenianą książką. 
8,43 tyle wynosi  ocena na Lubimyczytać oraz 4,44 na Goodreads. Osobiście przyznałam "Promyczkowi" 5 gwiazdek na LC. Żeby dowiedzieć się, dlaczego dałam taką, a nie inną ocenę zapraszam do dalszej lektury. 

1. Zbyt pretensjonalna. 

Można polemizować, czy autorka specjalnie przerysowała wszystko, żeby ukazać czytelnikowi, jakie to  życie potrafi być okrutne, czy po prostu nałożyła to wszystko na Kate nieświadomie. Jestem bardziej skłonna, co do drugiej opcji. No, bo w prawdziwym życiu nie zdarza się, żeby na człowieka spadały takie nieszczęścia i jednocześnie spotyka miłość swojego życia, i musi żyć ze świadomością, że mają niewiele czasu oraz oczywiście tę osobę wszyscy kochają, tylko najgorsza łajza za nią nie przepada. 

2. Niemiłosiernie nudna. 

"Promyczek" to prawie 600 stron, z czego co najmniej połowa to opisy  pracy w kwiaciarni, chodzenia po kawę i krótkich rozmów z najlepszym przyjacielem Kate Gusem. 
Noż ileż można?  

3. Płytcy bohaterowie. 

Kate to Mary Sue. Jest piękna, dobra, wszystkich rozumie, inteligenta, nie lubi, gdy bierze się ją za pustą blondynę, jest zawsze pomocna, cnotliwa, szlachetna itd.  

Killer z jednej strony bywa słodki, a z drugiej  jest taką ciepłą, rozlazłą kluchą... 

Najbardziej realistyczny ze wszystkich postaci jest Gus, ale jest go mało i ciężko jest bez dużego spoilera coś o nim napisać. 

4. Nadużywanie słowa "młody". 

Jak mnie to irytowało... Jezu!

5. Przewidywalna . 

Na 200 stronie domyśliłam się zakończenia. "Promyczek" nie jest w jakieś dużej mierze oryginalny, ponieważ  dane motywy były już wykorzystywane  miliony razy w przeróżnych filmach, książkach czy serialach. 


Przeczytanie "Promyczka" utwierdziło mnie w fakcie, że nie cierpię powieści obyczajowych, jednak spróbuje w bliżej nieokreślonej przyszłości sięgnąć po kontynuację tej serii. Gusa polubiłam najbardziej, więc i może książka o nim bardziej przypadnie mi do gustu. 

A wy co sądzicie o tej pozycji oraz o innych książkach Kim Holden? 

 

poniedziałek, 5 czerwca 2017

"Czas żniw"



Autor: Samantha Shannon 

Liczba stron: 497 

Liczba rozdziałów: 29 

Cytat: "- Jak się czujesz? - zapytał.
- Pieprz się.
Jego oczy zapłonęły.
- Widzę, że lepiej."

Ocena:  9,25/10

Fabuła: Rok 2059. Dziewiętnastoletnia Paige Mahoney pracuje w kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn. Jej szefem jest Jaxon Hall, na którego zlecenie pozyskuje informacje, włamując się do ludzkich umysłów. Paige jest sennym wędrowcem i w świecie, w którym przyszło jej żyć, zdradą jest już sam fakt, że oddycha.

Pewnego dnia jej życie zmienia się na zawsze. Na skutek fatalnego splotu okoliczności zostaje przetransportowana do Oksfordu – tajemniczej kolonii karnej, której istnienie od dwustu lat utrzymywane jest w tajemnicy. Kontrolę nad nią sprawuje potężna, pochodząca z innego świata rasa Refaitów. Paige trafia pod protektorat tajemniczego Naczelnika – staje się on jej panem i trenerem, jej naturalnym wrogiem. Jeśli Paige chce odzyskać wolność, musi poddać się zasadom panującym w miejscu, w którym została przeznaczona na śmierć.

Tę książkę można opisać trzema słowami: Kompletny rozpierniczać wszystkiego. 

Nigdy mi się nie zdarzyło  być tak mocno zaintrygowaną jakąś książką od pierwszego zdania. "Czas żniw" ma świetnie wybudowane napięcie. Autorka, dokładnie wie, w którym momencie trzeba powiedzieć to, a w którym zrobić to, żeby czytelnik był cały czas zainteresowany, oddany tej powieści. 
Taka zabawa czyimś uczuciami jest nieludzka:) 

Ze wszystkich przeczytanych przeze mnie książek, lepiej wykreowany świat literacki to Westeros. Samantha zadbała nawet o takie szczegóły jak słownictwo, które używa się w Szeolu. Autorka stworzyła prawie, że od podstaw slang uliczny, który mi się wydaje naprawdę realny. Nie jest zmyślny, że każda nawet najprostsza rzecz musi mieć nową nazwę. 

Podziwiam Samanthe za to, że ogarnęła wszystkie te kategorie jasnowidzenia i ich dalsze podziały. Nie potknęła się  ani razu. 
W ogóle cały pomysł z wykorzystaniem w ten sposób motywu jasnowidzenia jest genialny i niesamowicie oryginalny. Jasnowidztwo w książkach zawsze jest sprowadzane do roli, wątka pobocznego, albo dodatku do całego uniwersum, w którym dzieje się akcja książki. 
I zawsze jest to przewidywanie przyszłości, a do tego też zawsze nasza wróżka mówi tak dziwnymi, pokrętnymi  zagadkami, że bohaterowie powieści łapią, o co w tej przepowiedni chodziło dopiero na końcu książki. 

Poza tym po przeczytaniu już całej książki doszłam do wniosku, że Samantha musiała inspirować się Trzecią Rzeszą, no, bo cały ten Szeol i to, co on robi jest bardzo podobne do tego, co robiły nazistowskie Niemcy. Sam Oxford to łagodniejsza wersja obozu koncentracyjnego. 
Jestem bardzo ciekawa jak wy się na to zapatrujecie? 

"Czas żniw" daję do myślenia na temat tego jak ludzie boją się inności. Na co się zgadzają w imieniu utrzymania przeciętności i absurdalnych norm społecznych.



Jedną z rzeczy, jaką bardzo cenię w książkach jest gra słowna. Uwielbiam wszystkie dwuznaczności, ponieważ czasami bywają zabawne, ale o wiele częściej dają czytelnikowi do myślenia. 
W "Czasie żniw" takich dwuznaczności jest całkiem sporo.  Oryginalny tytuł brzmiał "The bone season", co można tłumaczyć, jako "Kościozbiory', "Sezon kości" , czyli coś nieprzyjemnego. Jednak  z francuskie można to przetłumaczyć, jako "Dobry sezon". Właśnie z tego powodu tłumacz postanowił zamienić  nazwę na "Czas żniw", czyli coś, co przynosi plony, ale z drugiej strony jest kojarzone ze śmiercią.  
Jest to chyba  najbardziej pasujący do treści tytuł ze wszystkich jak dotąd przeczytanych przeze mnie książek. 

Do fabuły "Czasu żniw" mam tylko jeden zarzut. Jest to naprawdę genialna powieść, ale czytało by mi się o wiele lepiej i miałabym po jej przeczytaniu lepsze odczucia, gdyby miała w sobie niepowtarzalny klimat. Pasujący do wydarzeń rozgrywanych na kartach powieści. No niestety takiego klimatu tu nie ma. Nad czym ubolewam, bo wtedy ta seria byłaby nieskazitelna. 

Mimo, że przeczytałam "Czas żniw" już kilka tygodni temu, nie wiem, co mam myśleć o zakończeniu. Byłam pewna, że akcja potoczy się zupełnie inny torem. Jestem przez to mile zaskoczona, jednak nie mam pojęcia, czego mogę się spodziewać po "Zakonie mimów". 
Czeka mnie interesująca lektura. 

1,75/2 



Postacie: Wszystkie postacie są świetnie wykreowane. Są krwiste, wyjątkowe. Każdego z nich można kochać i nienawidzić za tysiące  różnych  rzeczy. 

Paige jest taką bohaterką, która da się lubić, która nie jest przesłodzona, która nie jest damą w opałach, która umie walczyć o swoje, umie się postawić, która się nie poddaje, ale mająca swoje słabostki, sekrety. 

Jej towarzyszy polubiłam jednak pojawiali się zbyt mało, żeby móc coś o nich powiedzieć. No poza tym, że  Jaxon jest powiewem świeżości w gronie męskich literackich postaci. 

Naczelnik, to zupełnie inna historia. 
Pełen tajemnic, sprzeczności i jednocześnie dziwnie uroczy. 

2/2 

Styl pisania: Język, którym napisana jest ta powieść jest ciężki, ale nie do przesady. 

Żarty są kartonowe. Parę razy złapałam żart, który teoretycznie miał być śmieszny, ale nie był, przez sposób w jaki Samantha go napisała. 
Mam nadzieję, że w kolejnych tomach tego problemu już nie będzie. 

1,5/2 

Oprawa wizualna: W taki sposób powinno się wydawać książki. Staranny, dodający klimatu, w którym przeważa mój ulubiony  kolor...

2/2 

Podsumowanie: Jedyne co macie zapamiętać z tej recenzji(?) to to, że macie przeczytać "Czas żniw". 

Pisze to zakończenie słuchając  Komm Süsser Tod (Come Sweet Death) - J S Bach z Eterycznej Playlisty. I muszę przyznać, że Samantha Shannon, poza tym, że genialnie piszę, ma genialny gust muzyczny. 

 2/2