.

.

poniedziałek, 6 marca 2017

"Klejnot"


Autor: Amy Ewing

Liczba stron: 380

Liczba rozdziałów: 30

Cytat: "Nadzieja to cudowna rzecz (...). A jednak nie doceniamy jej, póki nie zniknie."

Ocena: 6,5/10


Fabuła: Kupiona na aukcji surogatek przez Diuszesę Jeziora i przywitana uderzeniem w twarz, Violet (znana teraz jedynie jako nr 197) szybko poznaje brutalną prawdę, kryjącą się za błyszczącą fasadą Klejnotu: okrucieństwo, dwulicowość           i skrywana przemoc, które stały się stylem życia arystokracji. Violet musi zaakceptować brutalną rzeczywistość… i starać się pozostać przy życiu, bo w Klejnocie jedyną ważniejszą rzeczą poza bogactwem i władzą jest potomstwo. 


"Klejnot" jest książką o świetnym pomyśle z kilkoma fajnymi scenami i niespodziewanym zakończeniem, ale posiada przy tym dość sporo wad.

Powieść pani Ewing jest flegmatyczna (Pod koniec dopiero zaczyna się coś dziać), ale wciągająca. Jest z nią podobnie jak z "Rywalkami" Kiery Cass "Lubisz mimo, że nie masz ku temu żadnych logicznych powodów".

Klimat był nijaki. Nieprzekazujący czytelnikowi żadnych emocji.

Po przeczytaniu "Klejnota" doszłam do wniosku, że jak na książkę opowiadającą o drastycznych realiach przedstawionego świata jest bardzo ugrzecznioną powieścią. Żadnych przekleństw, przemocy jest bardzo mało, wszystko jest takie lukrowane. Brak  realizmu i dramaturgii. 
Wiem, że dla wielu brak przekleństw i przemocy jest zaletą, ale gdy po za poznaniu się z opisem spodziewałam się czegoś bardziej mrocznego, porywającego.
Możecie się ze mnie śmiać, ale oczekiwałam książkowej mieszanki "Rywalek" i "Gry o tron", a dostałam co dostałam...

Wyżej już napisałam, że "Klejnot" ma kilka dobrych fragmentów,ale  jak na prawie 400 stronicową powieść jest ich  zdecydowanie za mało. 

Nie ma tu trójkąta miłosnego i nie zapowiada się na niego, jednak uczucie między Violet i jej wybrankiem jest tak płytkie,  i tak nijakie, że głowa mała. 
Raz się spotkają i pogadają, potem nasza bohaterka zachwyca się nim, coś tam kręcą między sobą i bam... Są ze sobą, wielka miłość, love story na miarę "Romeo i Julia". 

Po pierwszych stronach tej książki zostajesz wchłonięty przez ten świat, nie potrafisz go opuścić aż do ostatniego zdania, a po jego przeczytaniu potrzebujesz kilkunastu minut, żeby ochłonąć. 

                                                                          1,5/2 



Postacie: Violet polubiłam. Jest wzorowo wykreowaną bohaterką. 
Pisząc "wzorowo" mam na myśli kreację, która ma na celu stworzyć stereotypową szesnastolatkę.  Autorce się udało. 

Bardzo spodobał mi się sposób ukształtowania postaci Diuszesy. Amy Ewing ukazałam nam zgrabny rys psychologiczny. W świetny sposób ukazała dramaturgię pani Jeziora.

O reszcie bohaterów trudno coś powiedzieć. Lucien jest postacią, która gdy tylko się pojawi od razu ją lubisz. 
Zaintrygowała mnie postać syna Diuszesy - po tym chłopaku można się wiele spodziewać.

Na dobrą sprawę bohaterzy nie są olśniewająco wykreowani, ale przy czytaniu nie zwróciłam na to uwagi. Dopiero po przeczytaniu całości uświadomiłam to sobie.  

                                                                             1/2 

Styl pisania: Pod tym względem nie jest to nic odkrywczego.  
Sposób pisania jest dla mnie dokładnie taki sam jak w przypadku "Rywalek", po za tym obie utrzymują podobną atmosferę. 
Nie wiem co o tym myśleć. Napiszcie mi co wy o tym sądzicie?
                                                                              1/2  
 
Oprawa wizualna: Okładka jest cudowna! Trzeba być ślepym, żeby się w niej nie zakochać.

                                                                              2/2
 
                                                    


Jak mi się podobało?: "Klejnot" jest książką, którą dobrze mi się czytała, po której z ogromną chęcią sięgnę po kontynuacje, ale nie jest to powieść, którą będę niesamowicie wychwalać, czy nazywać książką mojego życia. Nie żałuję, że ją przeczytałam, ale nie sądzę, że kiedyś do niej wrócę. 

Polecam wam ją, ale przed zabraniem się do czytania pamiętajcie, żeby nie spodziewać nie wiadomo czego, ponieważ tylko się zawiedziecie. 

                                                                             1/2 

6 komentarzy:

  1. Będę o niej pamiętała, choć nie ruszę na polowanie. Jest kilka bardziej zachwalanych powieści, po które chciałabym sięgnąć w najbliższym czasie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam i w sumie się z tobą zgadzam. Jest dobra, ale nie wybitna. Do tego ostatni tom jest całkowicie poniżej jakiegokolwiek poziomu, więc mam żal do autorki.

    Dwie strony książek

    OdpowiedzUsuń
  3. brzmi zachęcająco :) dopiero dziś trafiłam na tego bloga, ale obserwuje i zostaje na dłużej. Bardzo ciekawie tu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha jak zobaczyłam drugie zdjęcie to myślę sobie: kurde - ona nie ma głowy! xD Ale potem się lepiej przyjrzałam i jest głowa tylko akurat na nią światło pada i trochę słabiej ją widać. :D
    Ja oceniłam wyżej tę książkę i baaardzo mi się podobała. Klimat jak dla mnie był dość specyficzny i pomysł na fabułę - oryginalny. W drugiej części o ile dobrze pamiętam jest więcej tej brutalności, więc może bardziej ci się spodoba? ;)
    Ja obecnie planuję przeczytać jeszcze trzecią część, bo ta historia baaardzo mi się spodobała. :)
    Pozdrawiam! :)
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń