
Z góry chce zaznaczyć, że pisząc tu fantastyka, mam na myśli, nie tylko fantastykę, ale też fantasy, utopie, dystopie, high fantasy itp.
W swoim czytelniczym życiu nigdy nie ograniczałam się, w wyborze gatunków książek, które czytam, ale zawsze preferowałam fantastykę. Odkrywanie nowych światów sprawia mi ogromną przyjemnością, tak samo, jak poznawanie, często zawiłych systemów magii, czy próbie zrozumienia stosunków politycznych w danym uniwersum.
Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś ma inny gust, inne preferencje. Rozumiem to i nie mam z tym żadnego problemu, ale kiedy co rusz na tykam się na komentarze w stylu "Fantastyka to bajki dla dzieci", albo mój zupełny ulubieniec "Można czytać fantastykę, ale niech czytający nie uważa, że od tego zrobi się mądrzejszy" (No tak, ludzie czytają głównie po to, żeby móc się chwalić, że są mądrzejsi, od reszty społeczeństwa).
Trafia mnie szlag.
Trafia mnie szlag.

Fantastyka jest tak samo wartościowym gatunkiem, jak każdy inny, ponieważ literaturę, nie powinno dzielić się na "To jest ambitne, a to nie", a na dobre i złe książki.
Ludzie, postrzegają w ten sposób fantastykę z dwóch powodów:
Po pierwsze nic nie czytali z tego gatunku, ponieważ to "Bajki dla dzieci".
Po drugie dlatego, że przeczytali coś z tego gatunku, ale nie pokwapili się, żeby spróbować zrozumieć, o co chodziło w danej książce.
I to jest właśnie największa zmora fantastyki: Mało kto traktuję ją poważnie.

Przeważnie czytelnicy, traktują fantastykę jako rozrywkę, albo jako "Bajki dla dzieci". I nie mówię, książki są dobre i złe, ale sprowadzanie najlepszych książek z tego gatunku do bezwartościowych, jest zupełnie "niepoważne", ładnie to ujmując.
Mój drugi ulubiony tekst, dotyczący może nie bezpośrednio fantastyki, ale jednej z jej książek, a chodzi mi tu o "Pieśń Lodu i Ognia" George R.R Martina.
Na pewnej grupie książkowej, rozpętała się dyskusja na pewien temat i w końcu jakimś cudem zeszło się na temat PLiO. Pewna osoba stwierdziła w końcu, że jest to dobra rozrywka, ale nie "ambitna", ponieważ ta saga niczego nie uczy.
Krew mnie zalała.
Krew mnie zalała.

Czy naprawdę, istnieją osoby, które uważają, że "Gra o tron" to seks i mordobicie? Czy tak trudno jest dostrzec tę szeroką gamę postaci, którzy są ukazanie ludzkiej natury. Jej złej strony i dobrej. Faktu, że mało kto jest tak do końca zły? Czy dostrzeżenie, że uniwersum "Pieśni Lodu i Ognia" ze wszystkim, pieśniami, legendami i podaniami jest żywo zaczerpnięta ze średniowiecza? Że świetnie prezentuje absurdy tamtego okresu? Trudno jest mi uwierzyć, że mało kto, po przeczytaniu sagi, zastanawia się nad kwestią religii, wiary i fanatyzmu, który mimo wszystko odgrywa w tych książkach spore znaczenie.

Reasumując fantastyka to tak samo wartościowy gatunek, jak wszystkie inne. Jej jedynym zadaniem nie jest bycie rozrywką, a raczej, próba skłonienia ludzi, do refleksji, na temat systemu wartości, religii, przyszłości ludzkości i wielu innych ważnych tematów, dotyczących ludzi.

