.

.

sobota, 3 grudnia 2016

Luźne pogadanki: "Duma i uprzedzenie" Jane Austen


Tym postem rozpoczynam nowy cykl na moim blogu, w którym w luźnej formie będę opowiadać o klasykach, ekranizacjach książek oraz wszelkich zjawiskach związanych z książkami i kulturą. 

Pierwszy post z cyklu poświęcam znanej i bardzo lubianej powieści Jane Austen "Duma i uprzedzenie"

Okładka książki Duma i uprzedzenie             

Ocena: 4/10 

Cała fabuła "Dumy i uprzedzenia" opiera się na tym, że młode kobiety chcą znaleźć sobie bogatego męża...



Uprzedzając wszelkie pytania wiem, jakie konwenanse panowały w czasach, w których dzieje się akcja powieści.

Zanim przejdę do bohaterów, (Na, których temat można napisać książkę) powiem wam, co nie pasowało mi w fabule. 

Po pierwsze i najważniejsze: NIC SIĘ NIE DZIAŁO

Mamy bale, nieznaczące pogadanki, zachwyty nad oficerami i szukanie męża. Wszystko napisane w niezwykle nużący sposób.
Nie powiem pani Austen miała przyjemny styl pisania, ale nie zgodzę z twierdzeniem, że na każdej stronie "Dumy i uprzedzenia" można znaleźć godny uwagi cytat.

Sama znalazłam dwa:

"Wydaje mi się, że to pióro nie odpowiada panu. Pozwól, proszę, bym je zatemperowała. Znakomicie temperuje pióra".

"Po cóż innego żyjemy, jak nie po to, by być przedmiotem rozrywki naszych sąsiadów i z kolei sami śmiać się z nich?"

Śmiech jedyną emocją.

Gdy sięgam po klasyk czy po młodzieżówkę, po jakiśkolwiek gatunek zawsze oczekuję doświadczeniu różnych uczuć.

Przy "Mistrzu i Małgorzacie" albo się śmiałam, albo pękałam z podziwu, zachwyt się ze mnie wylewał, było mi smutno, byłam skonsternowana, byłam zła. Nic przy czytaniu powieści pana Bułhakowa, czy przy "Ogniu i mieczem" Henryka Sienkiewicza nie było dla mnie stałe. Przy "Dumie i uprzedzeniu" trochę się śmiałam, ale przez większość czasu nic nie czułam. Ta historia jest dla pretensjonalna.

Jedyni nieirytujący bohaterowie to: Darcy i pan Bennet. 

Narrator przez całą książkę stara nam się w mówić, że Lizz jest inteligenta, silna i nie zależy jej na opinii ludzi, których nie poważa, ale ona poważa wszystkich i obrusza się, gdy obcy facet mówi swojego koledze, że uważa jej urodę za przeciętną. Nie zależy jej na opinii innych, ale zamiast wyluzować ciągle zwraca uwagę matce i siostrom jakby nie pozwolić im żyć swoim życie.

Jane Bennet jest krucha niczym porcelanowa laleczka i tak samo nijaka.

Wiecie, co mnie najbardziej zdenerwowało przy czytaniu? To, że starano się ukazać w złym świetle nieodznaczającą się urodą, ale kształcącą się Mary Bennet. 
Czytając miałam wrażenie, że autorka chce na siłę pokazać, że Mary jest głupia. Bo przecież nie spędza czasu na pustych rozmowach i nie  biega za oficerami. Czyta, uczy się, robi pożytek ze swojego mózgu. 

"Klasyk romansu"

Powyższe stwierdzenie zawiera dwa słowa, które mają się nijak do powieści pani Austen.

"Duma i uprzedzenie" jest obyczajówką. To, co można nazwać romansem pojawia się dopiero pod koniec. 

Nie uznaję "Dumy i uprzedzenia" za klasyk. 

Według słownika klasyk to: "ogół dzieł uważanych za podstawowe, reprezentatywne i najcenniejsze w literaturze i sztuce"

Czym jest dla mnie?

Dla mnie klasyk to dzieło posiadające nadal aktualne wartości. Posiadający przekaz, który mimo upłynięcia kilku stuleci nie traci na wartości. Klasyk powinien dać do myślenia. 

Książka jest klasykiem, gdy możemy ją polecić do przeczytania niezależnie od preferencji i zainteresować danej osoby.

"Duma i uprzedzenie" (przynajmniej dla mnie) nie ma osobie urodzonej w obecnych czasach nic do przekazania. Świat się zmienił, obyczaje się zmieniły, kobiety się zmieniły. 

Mimo, że nie lubię tej książki mogłabym ją polecić osobie, dla, której literatura kobieca jest miłością życia. Poleciłabym ją osobie, która lubi ten okres historyczny, ale nikomu więcej. 

Jedyne co wyniosłam z tej książki jest docenienie faktu, że urodziłam się w XXI wieku. 

Na zakończenie ten post nie miał na celu obrażenia kogokolwiek. Jest to tylko moja opinia.










2 komentarze:

  1. Naprawdę? :D Można nie lubić "Dumy i uprzedzenia", ale nazwanie jej "pretensjonalną" jest grubo przesadzone! To literatura dla kobiet, pisana w takich, a nie innych czasach, a jej akcja osadzona jest w realiach współczesnych autorce - stąd również styl i narracja. Fabuła oparta na tym, że młodziutkie panienki szukają bogatego męża? Może i tak, ale zrobione jest to w sposób mistrzowski. Po kolei:)

    "Nic się nie działo."
    Założeniem tej powieści nie było wywoływanie w czytelniku palpitacji serca z uwagi na ogromną ilość dramatycznych zwrotów akcji. Jane Austen przedstawiła życie angielskich elit z przełomu XVIII i XIX wieku, opisała to lekko i bez przekłamań. Skoro mówisz, że wiesz, jakie konwenanse panowały w tamtych czasach, to nie powinien Cię dziwić taki opis ówczesnej rzeczywistości.
    "Przez większość czasu nic nie czułam."
    Klimat powieści - sielanka. Tak właśnie miało być. Lekko i przyjemnie, czasem zabawnie. Dla mnie jeszcze dodatkowo fascynującym doświadczeniem było zderzenie z językiem.
    "Irytujące postacie"
    Raczej perfekcyjnie nakreślone charaktery. Pięć sióstr - każda inna. Lidia i Kitty głupiutkie panieneczki, Lizzy rozsądna i nawet nie chodziło o to, że najmądrzejsza, tylko dojrzała i odważna, Jane faktycznie porcelanowa i eteryczna. No i Mary - przecież nikt nie deprecjonował tego, że się uczyła. Krytyka uderzała w to że przy swojej książkowej wiedzy była oderwana od rzeczywistości, życiowego pragmatyzmu. Pani Bennet to idealne odzwierciedlenie neurotycznej, nietaktownej matrony. O męskich postaciach nie wspominam - są równie rewelacyjne. Weź pod uwagę, że wtedy nie było czegoś takiego jak portret psychologiczny bohatera, a każdy z postaci w "DiU" go mimo to posiada. Propsy.
    "To nie klasyk, bo nie jest uniwersalny."
    Noo... Mnie się na przykład nie podobał wspomniany przez Ciebie "Mistrz i Małgorzata", ale nie wykreślam go przez to z listy klasyków. "Duma i uprzedzenie" też przekazuje coś wartościowego i bez wątpienia jest klasykiem angielskiej literatury.

    Nie zgadzam się z Tobą prawie we wszystkim, ale mimo to czytanie Twojego wpisu było ciekawym doświadczeniem ;) Rzadko spotykam kogoś, kto w ten sposób krytykuje "DiU". Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam ten post nie tylko przez to, że "DiU" mi się nie podobała, ale też dlatego, ze "Duma i uprzedzenie" oraz reszta twórczości pani Austen jest wynoszona na piedestał i obdarzana nabożną czcią, a cała reszta klasyki (literatury kobiecej i nie tylko ) jest pomijana albo mocno niedoceniona.
      Czasami odnoszę wrażenie dla wielu osób nie istnieje żaden inny klasyk niż "Duma i uprzedzenie" (Czasami ktoś wspomni o "Rozważnej i romantyczne" tej samej autorki) co jest trochę denerwujące!

      Co do postaci sióstr jestem zdania, że każda poza Lizz miała jedną dwie cechy charakteru. Lidia jest głupia, Kitty głupia i słucha się we wszystkim Lidii, Jane krucha i powściągliwa, Mary "próbuje nadrobić wykształceniem brak urody" - cała postać.
      Bez obrazy.
      Książka jest zabawna, ale wolę ten ironiczny humor z "Mistrza i Małgorzaty", która jest dla idealną książką, przez to często się do niej odwołuje, ale rozumiem, że komuś może się nie podobać.

      Na temat uznawania "DiU" klasykiem można by długo polemizować. Ja w tej sprawię będę trzymać się swojego zdania i argumentów z postu. Wątpię czy kiedyś zmienię zdanie.

      Pozdrawiam

      Usuń